Po tygodniu nieustajacej podrozy wreszcie mozemy sie wyluzowac. Zgodnie z planem czekamy na Justyne i na Lukasza.
Zycie na Bali jest zdecydowanie inne niz na Jawie. Rozniece zauwazalne sa juz na pierwszy rzut oka. Ulice sa w miare czyste a dookola pelno bialych turystow, tylko korki pozostaja niezmienne. Niestety jedzenie troche nas rozczarowalo, kuchnia indonezyjska byla zdecydowanie lepsza na Jawie, byc moze to ilosc zagranicznych turystow powoduje, ze tradycyjne potrawy serwowane w knajpach sa pozbawione smaku, a powinny byc przeciez ostre. Ciezko tez jest znalezc stragany z jedzeniem na ulicy, gdzie zazwyczaj mozna dobrze zjesc. Aktualnie wciaz szukamy miejsca gdzie zachwycimy sie tutejsza kuchnia. Nie ukrywamy, ze zaczynamy tesknic za schabowym i pomidorowka;)