3.00 pobudka! Wczesniejsza ulewa zamienia sie w burze. Trudno. Ubieramy najcieplejsze ubrania i ruszamy w strone wulkanu. Zimno jak cholera ale zgodnie z planem docieramy do punktu obserwacyjnego, z ktorego mamy podziwiac wschod slonca. Przez cala droge zaczepiaja nas miejscowi oferujac a to czapke, a to kurtke do wynajecia. Jak widac na wszystkim mozna zrobic biznes. Niestety ze wschodu slonca nici, mgla jest tak gesta, ze ledwo sibie widzimy. Zawiedzione ruszamy dalej aby w koncu dotrzec na krater wulkanu Bromo. tym razem co chwila ktos proponuje transport konny:) ale my dzielnie o wlasnych silach maszerujemy w deszczu. Na koncowym odcinku dopada nas okropny zapach siarki, ktory jest tak intensywny, ze az szczypie w oczy. jestesmy na miejscu. pomimo slabej pogody wrazenia z wulkanu niezapomniane. Polecamy!
P.S. Przez pomylke zdjecia zostaly zamieszczone przy poprzednim poscie:)