Docieramy do kraju w ktorym zycie przypomina prace w korporacji. Nie mozemy pozbyc sie wrazenia ze jestesmy na planie filmu "
Truman show" :) Wszytsko jest poukladane, czyste, idealnie dopasowane.. a to co takie nie jest jest po prostu zabronione.
W Singapurze nie ma tanich noclegów wiec jedyna opcja jest nocleg w pokoju z innymi osobami. Poniewaz przylatujemy pozno w nocy nie mamy zbyt duzego wyboru i ladujemy w jednym pokoju z 8 facetami.. Oczywiscie poczatkowo nie bylysmy tego swiadome. Jak zobaczylysmy 8 par arabskich i hindyskich oczu wlepionych w nas lekko sie zestresowalysmy na mysl o nocy spedzonej z nimi wszytskimi w jednym pokoju. Dodamy ze pokoj nie mial okien a metalowe lozka pietrowe kojarzyly nam sie tylko z Prison Break:)
Na szcescie nie bylo tak zle, noc przetrwalysmy a rano wyruszlysmy zwiedzac Singapur.
Miasto pod wzgledem architektonicznym jest imponujace, jednak wszechobecne zakazy i mentalnosc tutejszych ludzi sprawia ze brakuje luzu. Gdy na stacji metra zapytalysmy o ceny biletow zamiast odpowiedzi uslyszalysmy : " Ma'am no eating here ! " Tymi slowami zostalysmy skarcone za zucie gumy:) W Singapurze zucie gumy jak rowniez jedzenie i picie w miejscach publicznyc jest karane. Oczywiscie nie wolno tez palic papierosow ani bron boze wyrzucac smieci na ulice.
Architekrura architektura, zakazy zakazami ale i tak najfaniejszy byl szal zakupow. Nie bylybysmy soba gdysbysmy sobie tego odmowily!:) Podsumowujac, wzbogacilysmy sie o 10 par butow, 12 sukienek, i wiele innych, niekoniecznie potrzebnych rzeczy.
W ten sposob z dodatkowymi kilogramami na plecach, udajemy sie w podroz powrotna do Polski.